Lesser Gieldziński - kolekcjoner judaików i prekursor żydowskich muzeów w Polsce


Kto to był Lesser Gieldziński? Uważał się za gdańszczanina, bo w tym mieście przeżył najlepszy okres swojego życia, pełen twórczej pracy.

W Gdańsku osiągnął szczyt kariery życiowej jako wielki kupiec zbożowy, członek Gminy Żydowskiej, należący do elity miejskiej. Sławę uzyskał jako wybitny kolekcjoner, koneser w tej dziedzinie, osobny dział jego zbiorów stanowiły zabytki związane z kultura narodu żydowskiego. Były to przedmioty srebrne, synagogalne i używane w czasie świat i obrzędów, które Żydzi obchodzili w domu. Gromadził także stare haftowane tkaniny synagogalne, stare księgi, rękopisy. Jemu kultura żydowska i polska zawdzięcza założenie najstarszego żydowskiego muzeum w Polsce.


Lesser Gieldziński (1830-1910) urodził się we Włocławku w rodzinie kupieckiej, gdzie zdobył gruntowne przygotowanie do zawodu kupca zbożowego. W roku 1860 przeniósł się do Gdańska i tak dobrze rozwijał swoje interesy, że z czasem zaliczono go do najbogatszych kupców. Był członkiem II gildy kupieckiej. Gdańsk ukochał jako swoje miasto, brał czynny udział w życiu obywatelskim i silnie związał się z Gmina Żydowską, dla której nie szczędził funduszy. Jako człowiek wykazywał się wieloma zaletami: był wierny tradycji religijnej i czcił pamiątki rodzinne. Wzrusza napis „moja droga matka" na fotografii starej kobiety, na biurku, między fotografiami cesarzy i mężów stanu. Zachowaną i niemal czczona pamiątka po ojcu kolekcjonera była jarmułka i pas na Jom Kippur. Nie dziwią więc słowa wypowiedziane na pogrzebie L. Gieldzińskiego w maju 1910 r. przez rabina gdańskiego, dr Roberta Kaelter (1874-1926), zasłużonego i cenionego  przez członków gminy: „Jego człowieczeństwo i jego żydowskość czyniły go prawdziwym Żydem, stąd wszystkie te wysokie zaszczyty, przyznawane mu, uczynią zaszczyt wszystkim Żydom, pomagając przezwyciężyć przesady". Gieldziński dużo podróżował po Europie, oglądał wiele miast i modne w ówczesnych czasach „antykwariaty". Trudno też wyobrazić sobie, aby nie widział pierwszych wystaw przedmiotów sztuki żydowskiej w Paryżu i w Londynie. Można go uważać za typowego przedstawiciela wieku XIX, okresu, który nauka określa  jako epokę „pary i muzeów".

Co Gieldziński kolekcjonował? Czy czynił jakiś wybór wśród skupowanych przez siebie przedmiotów? Dla poznania sylwetki tego niepospolitego człowieka - istotne jest dla nas stwierdzenie, że jego kolekcja powstała nie jako przypadkowe zbieractwo, ale jako celowo przemyślany i konsekwentnie gromadzony zbiór antyków i dzieł sztuki. Interesowały go szczególnie „gdańszczana", wyroby gdańskich mistrzów, pracujących głównie w drewnie, srebrze i cynie. Gromadził więc wspaniałe gdańskie meble: - szafy, skrzynie, stoły, krzesła z XVII i XVIII w. Niektóre meble miały być wykonane przez znanych gdańskich snycerzy: Abrahama van den Blocke, czy Simona Hoerle. Bogaty zbiór obrazów przedstawiał dzieła artystów włoskich i holenderskich. W dziale rzemiosła artystycznego zgromadził wiele kufli, tabakier, skarbonek ze znakami cechowymi, między innymi korporacji rzeźników, piekarzy, tkaczy, członków gildii kupieckich. Miał też znaczną kolekcję porcelany chińskiej, sewrskiej, miśnieńskiej i wyrobów z Delft. Osobny dział jego zbiorów stanowiły judaika, srebra kultowe i obrzędowe, hafty, tkaniny, rękopisy, starodruki. Niektóre srebrne wyroby to wybitne dzieła sztuki. Jest to dowodem nie tylko zamożności gdańskich Żydów, ale ich wyrobionego smaku artystycznego. Dobra pozycja finansowa i społeczna niewątpliwie ułatwiła mu wynajęcie reprezentacyjnego siedmiopokojowego mieszkania przy Langgasse 29 (obecnie ul. Długa), w starym, pochodzącym z XVII w. domu należącym do patrycjuszowskiej rodziny Fredrów. Tam prezentował swoja kolekcję. Należało do „dobrego tonu", aby w czasie pobytu w Gdańsku zwiedzić i podziwiać piękne zbiory, które pokazywał sam Gieldziński W swoim domu podejmował wiele ważnych osobistości, gościem bywał nawet cesarz Wilhelm II z cesarzowa Augusta i czworgiem dzieci. Wśród wycinków prasowych zachował się i taki, który relacjonuje popołudniową wizytę na podwieczorku rodziny cesarskiej. Cesarzowa w dowód życzliwości ofiarowała kolekcjonerowi ręcznie malowany i pozłacany serwis do herbaty i fotografię z dedykacja.

Lesser Gieldziński już za życia był podziwiany za swoja dużą szczodrość. Gdy w roku 1904 w Sieni Gdańskiej utworzono tzw. „historyczny pokój", poświęcony dawnym sztukom dekoracyjnym Gdańska, Gieldziński był jednym z głównych ofiarodawców eksponatów. Umieścił też nad drzwiami do sali tablicę 7. wierszowana sentencja, która można uważać za jego motto w kolekcjonerstwie:

„Sztukę z przeszłości ukrytą tak długo,

Ja sam odkryłem.

Niech ona cieszy dawna wspaniałością

I znowu daje i mnie i innym radość.”

Czuł się gdańszczaninem, bardzo kochał swoje miasto i nie szczędził mu darów. I tak do Dworu Artusa przekazał komplet mebli gdańskich, a haftowane tapiserie do klasztoru Franciszkanów.

Aby dać pełny obraz tego niezwykłego człowieka - humanisty-kolekcjonera, należy ocenić go w kategoriach współczesnej mu społeczności żydowskiej. I tu należy podkreślić, że należał on do nowej tworzącej się licznej grupy Żydów postępowych, reprezentujących idee i pełne zdobycze nowego kierunku myślowego - „haskali" (Oświecenie żydowskie), szerzącego nowoczesną kulturę wśród Żydów. Powstał on w Niemczech jeszcze w 2 pół. XVIII w., zaś termin „haskala" utworzony został w roku 1832 przez Judę Jeitelesa. Oświecenie żydowskie propagowało odrodzenie kulturowe i społeczne Żydów poprzez rozwój nauki, filozofii, reformę szkolnictwa oraz zbliżenie do kultury kraju, w którym żyli, a więc także uczenie się języków obcych. Nowy kierunek przyjęła najpierw inteligencja żydowska, mieszkająca w dużych aglomeracjach miejskich, z czasem rozpowszechnił się on również wśród warstw niższych. Nie ogarnął jednak całego społeczeństwa żydowskiego, pozostały wielkie rzesze biedoty mieszkające w wioskach i odległych miasteczkach kresowych, kultywujące tradycyjne zasady życia. „Haskala" propagowała zasady asymilacji i emancypacji wśród Żydów, otworzyła ogromne możliwości dla rozwoju sztuk pięknych. W Polsce od polowy XIX w. zaczyna się powoli rozwijać malarstwo żydowskie, a dopiero na przełomie wieków powstają pierwsze prace rzeźbiarskie.

Lesser Gieldziński, swoim wszechstronnym zainteresowaniem dziełami sztuki, podbudowanym także wiedzą naukową, postawą człowieka-filantropa, obywatela wykazującego ogromne przywiązanie do miasta, w którym mieszkał, wykazał postawę Żyda postępowego (haskil - zwolennik „haskali"), zasymilowanego z mieszczaństwem Gdańska. Należy zwrócić uwagę na jego nazwisko, nie jest ono przecież żydowskie. Czy przybrał je sam, czy odziedziczył po ojcu Michale, tego nie wiemy, ale niewątpliwie utorowało mu ono drogę w nowym środowisku miejskim Gdańska. Warto podkreślić, że ubierał się według mody współczesnej, elegancko, nie zapuścił brody, miał tylko sumiaste, niemal sarmackie wąsy. Był doskonałym przykładem Żyda wyemancypowanego.

Powstanie Muzeum im. Gieldzińskiego. Historia, fakty, dokumenty

Ze swych wielkich zbiorów kolekcjoner wydzielił przedmioty judaistyczne w liczbie 127 eksponatów i dnia 10 stycznia 1904 r. ofiarował je Gdańskiej Gminie przy Wielkiej Synagodze wraz z następującym oświadczeniem „Ja, Lesser Gieldziński, zapisuję w testamencie moja kolekcję dawnych ceremonialnych obiektów synagodze i gminie żydowskiej w Gdańsku na zawsze. Kolekcja powinna być znana jako dar Gieldzińskiego, zawsze ma być pokazywana w oddzielnym pokoju, starannie strzeżona i z wolnym wstępem dla wszystkich. Ten dokument winien pozostać na zawsze w tym pokoju razem z kolekcją jako wieczna pamiątka". I tak Gieldziński, człowiek o wielkim sercu  kochający sztukę i rozumiejący ją, przyczynił się do powstania pierwszego żydowskiego muzeum w Polsce.

Gieldziński posiadał bardzo starannie opracowany katalog swoich zbiorów, opis ich rozmieszczenia i to tak dokładny, że według niego można było zrekonstruować rozkład mieszkania i układ ekspozycji w poszczególnych pokojach. Katalog zawierał 2381 pozycje: zaledwie dwa lata po śmierci kolekcjonera, bo w 1912 r.,  pozostałe cenne zbiory Gieldzińskiego zostały wystawione na licytacji w Berlinie.

Muzeum im. Gieldzińskiego związało los swój z Wielką Synagoga, wspaniała budowla będąca typowym przykładem tzw. Synagogi Postępowej. Trudno nie poświęcić jej tutaj kilku zdań. Świątynia powstała w latach 1883-1887, konsekracja odbyła się 15 VIII 1887 r. Wzniesiono ją w stylu mauretańsko-neorenesansowym, z wieżami w fasadzie głównej i kolumnowym portykiem. Monumentalność budowli podnosiła wielka, centralnie osadzona kopuła na oktogonalnym bębnie. Na szczycie kopuły znajdowała się kilkukondygnacjowa wieżyczka z „latarnią". Wnętrze trójnawowej świątyni przedstawiało się nader imponująco; boczne nawy oddzielone zostały od nawy głównej wysokimi półokrągłymi arkadami na wysokich kolumnach. Kapitele kolumn, nawiązujące do romańskich, typu młotowego, pokrywała bogata dekoracja roślinno-geometryczna. Ściany i sklepienia naw zdobiła barwna polichromia. Hitlerowcy zburzyli synagogę w Gdańsku i pozostał  tylko pusty plac. Jakie były losy zbiorów muzealnych przy Wielkiej Synagodze w Gdańsku?  Po zakończeniu  II wojny światowej, liczna i bogata gmina żydowska w mieście już nie istniała. Poczęły krążyć legendy na lemat zaginionej sławnej kolekcji judaików Lessera Gieldzińskiego z Gdańska. Nikt nie potrafił jednak powiedzieć niczego pewnego o losach zbiorów.

W 1939 r., określano wszystkie obiekty jako kolekcję Lessera Gieldzińskiego, i pod tą nazwa pozostały. Ogólnie można określić te zbiory gdańskie jako obiekty pochodzące z XVIII, a przede wszystkim z wieków XIX-XX; w większości reprezentują one formy historyczne i eklektyczne. Pewna liczba eksponatów nie posiada oznakowania, co świadczy że wykonano je w warsztatach żydowskich złotników. Różnorodność ich - w zależności od przeznaczenia i użytkowania - jest duża, jednak dla porządku i ułatwienia identyfikacji należy je podzielić według przyjętej przez Żydów zasady na synagogalia oraz naczynia i przedmioty używane w czasie świat obchodzonych w domu. W dalszym toku pracy przedmioty należące do pierwotnej kolekcji Gieldzińskiego będą oznakowane literami (k.LG).

Synagogalia

W synagodze (bóżnica) kult „skupiał się wokół Tory", która ubraną w sukienkę (hebr. mein) i przyozdobioną (hebr. klej-kodesz) przechowywano w aron ha-kodesz - Arce (ołtarz, Święta Arka, szafa ołtarzowa). Ozdoby Tory to: korona (hebr. keter Tora) rimmonim (hebr. l.p. rimmon), jad - wskazówka do śpiewnego odczytywania tekstów Tory, tas (tarcza), duża ozdobna tabliczka zawieszona na sukienkę. Wnętrze sali modlitewnej oświecało wiele świeczników - są to menory (siedmioramienne) lub menory chanukowe (ośmioramienne). Zawsze po lewej stronie Arki wisiał ner tatitid - wieczne światło. W synagogach ustawiano też wysokie wieloświecowe świeczniki - kandelabry lub zawieszano wieloramienne, a nawet kilkukondygnacjowe świeczniki (20 - 40 świec). Do synagogaliów zalicza się parochety zasłaniające wnękę na Tory w aron ha-kodesz; tzw. powijacze do wiązania zwojów Tory, serwetki na stół kantora, modlitewniki (siddur, agenda), tym bogatszym dawano srebrne ozdobne oprawy. W domach, ale także w bożnicach, odbywał się akt obrzezania, do czego wymagany był zestaw naczyń na pudry, oliwę i specjalny nóż. Ceremonii dokonywał mohel na specjalnie przeznaczonym do tego dwuosobowym fotelu. W Polsce jedyny taki fotel zachował się w Muzeum w Rzeszowie. Śluby odbywały się na dziedzińcu przy synagodze pod ozdobnym baldachimem podtrzymywanym na dwu drążkach. Sofa ślubna w zbiorach Gieldzińskiego jest wyjątkowym obiektem. Do przedmiotów bóżniczych należy szofar - róg barani do trąbienia na święto Rosz ha-szana (Nowy Rok). Na święto Sukkot (Szałasów, Kuczek) przynoszono do bóżnicy owoc etrogu - specjalnie hodowany owoc cytrusowy. Bogaci Żydzi mieli osobne pojemniki nazywane naczyniami na etrog. Owoc przynoszono też w srebrnych cukiernicach szklanych czy fajansowych naczyniach lub nie zachowanych małych pojemnikach. Strój modlitewny Żyda składał się z jarmułki, tałesu z zawsze ozdobna atarą.  Gieldziński do swoich zbiorów włączył należąca do jego ojca, Michała Gieldzińskiego (1816-78), jarmułkę na Jom Kippur i atarę, pokryte pięknym sztychowym haftem o motywach kwiatowych. Ponadto przy każdej bóżnicy i dużych Synagogach Postępowych znajdowały się zbiory rękopisów i ksiąg. Niestety, stary zwyczaj, uprawiany do dziś, nakazuje zniszczone księgi zakopywać do ziemi. W Krakowie na cmentarzu żydowskim przy ul. Miodowej wzniesiono nowy pseudo-grobowiec na ten cel. Synagogalia w kolekcji Gieldzińskiego stanowią ponad 80% w całym zbiorze judaistycznym. Zwłaszcza barwne fotografie wybranych obiektów, reprodukowanych w katalogu muzealnym, bardzo dobrze informują o klasie artystycznej i bogactwie ich posiadaczy. Ozdoby Tory w każdej bóżnicy stanowiły najcenniejszy zespół. Gieldziński i jego następcy zgromadzili dziesięć koron. Najstarsza, niezwykle rzadka, pochodzi z roku 1699 ([5]459), a wykonana została w Bolzano. Zanim trafiła do Gdańska, należała do nieznanej gminy rosyjskich Żydów, prawdopodobnie została zagubiona w czasie pogromu. Wykonana z pozłacanej miedzi jest nieduża (15,5 x 18 cm), otwarta. Otok, w formie szerokiej opaski, pokryto płaskim ornamentem przypominającym okuciowy z kaboszonami, ponad  nim ażurowy wysoki otok z bujnych liści ułożonych w symetryczne kompozycje. Jest to typ korony Żydów sefardyjskich, którzy w przeciwieństwie do aszkanazyjskich nakładali na zwój Tory koronę i parę rimmonim. Koron tego typu zachowało się zaledwie kilka w światowych muzeach. Spośród pozostałych koron, wykonanych między innymi w Berlinie i Gdańsku, charakterystyczna forma wyróżnia się korona „typu polskiego" 1809-1810 (k.LG) dwukondygnacjowa, z których górną kondygnację o znacznie mniejszej średnicy w formie kopułki wspierają stojące lwy. Najstarszy typ tej korony znany jest ze zbiorów Israel Museum w Jerozolimie a wykonany został niewątpliwie w nieznanym warsztacie w Augsburgu. Obok korony, drugim elementem zdobiącym Tory była para rimmonim, określano je także granatami, ze względu na kuliste kształty. Naturalnie, na przestrzeni wieku i one uległy pewnym zmianom, choć w zasadzie przeważały formy architektoniczne  - wieżyczki, często naśladowały kampanile przy kościołach katolickich, czy kopulaste hełmy barokowych kościołów. Przykładów takich znamy wiele . Wspólna cechą tych nasadek była ich dekoracyjność uzyskana między innymi dzięki dużej ilości dzwoneczków zawieszonych w narożnikach poszczególnych kondygnacji. W kolekcji znajduje się 15 par rimmonim - wykonanych w różnych miastach, przeważają prace złotników berlińskich, następnie prace gdańskie, wrocławskie i warszawskiego złotnika Antoniego Riedla, znanego z wielu judaistycznych wyrobów kultowych i obrzędowych . Wyroby niemieckie w typie architektonicznym cechuje suchość kompozycji, brak artystycznego wyrazu i uproszczenie formy, co wpływa niekorzystnie na ich wygląd. Gdańskie rimmonim przyjęły formy kuliste o lekkich ażurowych formach. Jedna para nasadek w kolekcji synagognliów - ozdób Tory - jest dziełem wspomnianego już warszawskiego zielnika A. Riedla. Są one zupełnie inne w kształcie i proporcjach, nawiązują do formy występującej na terenach południowej Polski, gdzie w zaborze austriackim powszechna była forma ogrodowej wazy lub spłaszczonej ażurowej kuli, ustawionej na nóżce w kształcie profilowanej tralki. Górna część rimmonim jest znacznie mniejsza, wydłużona ku górze, z ażurową koroną typu zamkniętej i siedzącym na szczycie ptaszkiem. Bardzo ciekawie pod względem kompozycji rozmieszczone zostały plastyczne ornamenty roślinne, harmonizujące z gładkimi, błyszczącymi partiami.Następną ozdobą na Torę są tasy, przeważnie srebrne, czasami pozłacane, Gieldziński zgromadził ich 27 sztuk. Wyróżniają się tu dwie grupy, berlińska i polska. Pierwsze prace, jeszcze z wieków XVIII i XIX, cechuje sztywność formy, płaszczyznowość ornamentów, płytki linearny grawerunek. Wykonawcy posługują się stosowanymi ogólnie w sztuce żydowskiej motywami dekoracyjnymi, takimi jak palmy, kolumny, antytetycznie ustawione lwy, a nawet motyw rocaille; do dolnej krawędzi tasy mają podwieszane na łańcuszkach ozdoby w kształcie owalnych medalionów. Jest to cecha charakterystyczna dla tasów o proweniencji niemieckiej i pruskiej. Na uwagę zasługuje tas roboty gdańskiego złotnika ANL (August Nathanael Lenhard) 1821-1834 (?) o spokojnym wyrazie detalu i ornamentów.. Tasy wykonano w Polsce cechuje duża dekoracyjność, wręcz - w przypadku tzw. polskiego, zamkniętego półkoliście od góry - horror vacui, gdzie miedzy ornamentem z często załamujących się wstęg umieszczono dwa ptaszki i dwugłowego cesarskiego orła. Inny neobarokowy tas jest sygnowanym dziełem Antoniego Riedla (k.LG) (1875). W centralnym miejscu znajduje się plastycznie wykonany aron ha-kodesz z galeryjką. Dzieło to cechuje duże bogactwo ornamentów w połączeniu z gładkimi błyszczącymi polami i silna gra światłocienia. Kształtem i sposobem wykonania nawiązuje on do tasów wykonanych w Wiedniu.

Duża grupę stanowią jady z XVIII, ale przede wszystkim z XIX w., sygnowane nazwiskiem złotników berlińskich i gdańskich, o długich w przekroju kwadratowych uchwytach, zakończonych prawą dłonią z wysuniętym wskazującym palcem. Uchwyty-trzonki pokryte są przeważnie grawerowanym ornamentem roślinno-geometrycznym, a zakończone kółeczkiem z długim łańcuszkiem do zawieszania jadu na drążku Tory. Brak tu pięknych ażurowych, czy filigranowych jadów, jakie znamy z terenu południowej Polski.

Parochety wykonywano z bogatych materiałów, jak aksamit, adamaszek, brokat, jedwab, a także z lnu. Zdobiono je charakterystycznymi w sztuce żydowskiej motywami, skręconymi kolumnami oplecionymi winoroślą, a także tablicami Dekalogu, lwami, koroną Tory, wazonami z symetrycznie ułożonymi kwiatami. Czasami dawano napisy z liter wyciętych z błyszczącej blachy czy posrebrzanych. W partii środkowej tzw. „lustro" wykonywano chętnie z materiału innego rodzaju, często wzorzystego. Pięknym przykładem gdańskiego hafciarstwa jest parochet z 1795 r. , a także sukienki (niem. Torantel) zdobione bogatym złotym haftem, pochodzące z XVIII i XX w.

Pośród synagogaliów zachwycają swą oryginalnością szewisi, wysokie metalowe ścianki (tablice), ustawiane nad pulpitem kantora, po prawej stronie stopni przed aron ha-kodesz. Są dużych rozmiarów, np. szewisi z roku 1804, polskiej proweniencji, ma wymiar 74,5 x 76,5 cm, inna, z wieku XVIII, repusowna w blasze brązowej jest wysoka na 111 cm, a zdobią je, miedzy innymi, tradycyjne przedstawienia starotestamentowe. Ten rodzaj metalowych tablic synagogalnych jest mało znanym tematem w powojennych badaniach sztuki żydowskiej w Europie.

Puchary kiduszowe przeznaczone były na wino i używane w czasie odprawiania kiduszu. W kolekcji Gieldzińskiego znajduje się pięć okazałych pucharów synagogalnych, są wysokie (27,31,33,5 cm) z ozdobnymi przykrywkami; stopy okrągłe, podwyższone, nodusy tralkowane, wysokie czary zdobione puklowaniami (w dolnej części) i bogatym rytem. Wyróżniają się szlachetnością proporcji, dobrym rysunkiem przedstawień: można je zaliczyć do najlepszych dzieł tego rodzaju w zbiorach europejskich, w Nowym Jorku i Jerozolimie. W Polsce skromne puchary znajdują się w Muzeum Historycznym w Krakowie i Warszawie. Puchar z 1855 r., wiązany z Gdańskiem, oznaczony jest znakiem złotniczym G.H..

Do ceremonii obrzezania zgromadził Gieldziński pełny komplet przedmiotów: parochet z 1760 r., uznany za gdański, oraz komplet cynowy (k. LG) - tacę, dwa pojemniki na puder, oliwę i jeden wyższy na wonności. Cały zestaw pochodzi z roku 1804, sygn. Johann Jacob Bielan. Jest to unikatowej wartości komplet do obrzezania wraz z tacą służącą podczas tej uroczystości. Taca- Pidjon ha-ben (wykup pierworodnego) datowana jest na wiek XVIII-XIX (?), na jej dnie umieszczono dość prymitywnie wykonane (techniką puklowania) dziecko w powijaku, a nad nim dłonie kapłańskie. Srebrna tacę o tym samym przeznaczeniu z rozbudowana sceną wyjścia Żydów z Egiptu (Brno? 1806 r.) zakupiono w ostatnich latach do Muzeum Historycznego miasta Krakowa.

Naczynia na etrog - jak już wspomniano - przeznaczone były na owoc cytrusowy etrog, znany jako jedyny owoc z czasów Starego Testamentu. Przynoszono go do bóżnicy w czasie święta Sukkot. W Polsce, Europie, Izraelu i Ameryce, w muzeach i kolekcjach prywatnych zachowało się niewiele srebrnych ozdobnych naczyń na etrog. Musiały być drogie, dlatego tylko bogate rodziny mogły sobie pozwolić na ich posiadanie. W krajach opanowanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej zostały zrabowane wraz z wieloma zabytkami sztuki żydowskiej, które Niemcy zgromadzili w Muzeum Sztuki Żydowskiej w Pradze. Najstarsze znane naczynia na etrog, wykonane w Augsburgu, pochodzą z XVII i XVIII stulecia i maja kształt czarek z dwoma ozdobnymi uchwytami. Jednocześnie w Augsburgu wykształcił się typ naczynia w kształcie owocu cytrusowego. Gieldziński w zbiorach miał tylko jedno srebrne naczynie na etrog, neobarokowe, określone jako wyrób niemiecki z XIX w.: pojemnik w kształcie owocu cytrusowego ustawionego na grubej nóżce-gałęzi, której stopa pokryta jest falującymi liśćmi. Później kolekcja wzbogaciła się o dwa naczynia na etrog, jedno z nich ma sygnaturę gdańskiego złotnika Abrahama Schrodera (1754-1783). Prawdopodobnie w okresie baroku w powszechnym użyciu były naczynia z silnie zaznaczonymi puklowaniem cząstkami owocu. Pochodzą one z Frankfurtu n / Menem, Naumburga, Augsburga i Gdańska. W obecnym stanie badań znamy z terenu Polski dwa zachowane naczynia na etrog wykonane przez złotników gdańskich, musiano jednak wykonać ich wiele, bowiem gmina żydowska w Gdańsku była liczna i bogata. Gdańskie wyroby złotnicze to srebrne naczynia wykonane przez złotnika F. E. Sielbera (1769) w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku, inne, z sygnatura mistrza Fryderyka Wilhelma Sponholtza (1763-1789), wzbogaca niewielki, ale cenny zbiór judaików w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ciekawe, że obok później wykonywanych naczyń, nawiązujących w kształcie do cukiernicy, utrzymywał się lub odżył typ naczynia o puklowanych cząsteczkach owocu w poznańskiej firmie wyrobów złotniczych Jana i Stanisława Starków. Dwa okazałe naczynia na etrog ze znakiem tej firmy znajdują się w Muzeum Historycznym miasta Krakowa.

Naczynia z kolekcji Gieldzińskiego są ważnym ogniwem w badaniach kształtowania się form naczyń na etrog. Znaczna grupę pośród synagogaliów stanowią srebrne skarbony i srebrne tace do zbierania ofiar, sygnowane przez złotników gdańskich działających w XVIII i XIX stuleciu. Poszerzają nasza wiedzę o złotnikach gdańskich wykonujących w tym czasie także judaika.

Wśród kilku opraw na modlitewniki, zwraca uwagę szczególnie jedna - srebrna o motywie

gęstych splotów roślinnych, wykonana przez wrocławskiego złotnika Hirscha Jaretzkiego w roku 1837.

Naczynia i przedmioty używane w domach

Święta i obrzędy żydowskie mają swoją bogatą historię i tradycję, wywodzącą się jeszcze z czasów biblijnych, ale jest to już inny temat. W zbiorach gdańskich zostaną omówione tylko te naczynia i przedmioty używane w domach, które zasługują na większa uwagę. Pod numerem pierwszym w katalogu, Gieldziński zapisał niezwykle oryginalny zabytek - miniaturowa Arkę wykonaną z brązu, datowaną na wiek XIX (wymiary: 58,5 x 42 x 42,2 cm). Ma ona kształt centralnej budowli sześciobocznej, nakrytej podwyższoną kopułą z latarnią, ustawionej na prostokątnej podstawie z neogotycką balustrada i obeliskami w narożnikach. Ściany Arki pokrywa plastyczna dekoracja roślinna, a między gałązkami umieszczono ptaki. Drzwi do Arki są dwuskrzydłowe, na rewersach wprowadzono wyhaftowane cytaty z pokutnej modlitwy (Avinu malkenu). Wewnątrz przechowywany był miniaturowy zwój Tory. Wśród zamożnych Żydów istniał zwyczaj posiadania prywatnych sal modlitwy, często wydzielano na ten cel jeden z pokoi, który dostosowywano do odprawiania modlitw w Szabas (hebr. Sabat). Przy ścianie wschodniej ustawiano stół, lub duży pulpit, na nim miniaturowy aron ha-kodesz, Arkę.

Autorzy katalogu uważają, że omawiany zabytek został wykonany w Gdańsku, choć brak znaku miejskiego i imiennego złotnika. Ich zdaniem wzorowany on jest na wieży gdańskiego kościoła Św. Brygidy. Niemieccy Żydzi, aszkenazi, wyruszali w podróż z małymi Arkami zwanymi Tora-schrauk.

Drugim zabytkiem o unikatowej wartości dla kultury żydowskiej jest drewniany miniaturowy stół (Arka?) z tylną wysoką ścianką (wymiary 34,6 x 19,6 x 14,5 cm), ustawiony na profilowanej podstawie. Grube nogi stołu obłożone zostały srebrna blacha rytą w ornament tzw. „sucharkowy". Na ściance, na tle brązowego aksamitu, nałożona została dekoracja metalowa: lwy z kartuszem, w otoczeniu ornamentu ze splotów roślinnych, ten sam motyw wypełnia wysokie podwyższone zwieńczenie ścianki. Całość jest niezwykle dekoracyjna, emanująca nastrojem synagogalnym. W katalogu uznano zabytek za dzieło gdańskie, choć brak znaku miejskiego, i datowano ogólnie na wiek XIX. Wydaje się, że ze względu na ornamenty: „sucharkowy"i klasycystyczny na ściance, można zabytek datować na 1 pół. stulecia.

Wyjątkowy jest też miniaturowy komplet składający się z Tory (wym. 24,5 x 11,5 cm) ubranej w sukienkę, filigranowej korony (wym. 10,5 x 8,7 cm) i tasu (wym. 16,5 x 12,5 cm),

datowany na wiek XIX, o proweniencji środkowoeuropejskiej. Możliwe, że cały komplet używany był w domu razem z opisaną Arka. Tas ze względu na wymiary trudno zaliczyć do miniaturowej formy, znane bowiem są małe egzemplarze z Muzeum Historycznego miasta Krakowa. Istnieje pogląd, że składali je w bóżnicach chłopcy, których w piątym roku życia pierwszy raz przyprowadzano do świątyni.

W każdym domu żydowskim na framudze drzwi wejściowych znajdowała się mezuza. Prostokątne długie pudełko (oprawka) z otworkiem, przez który musi być widoczne wypisane imię Boga - Szaddanaj, na pergaminie, według biblijnego nakazu. W zbiorze gdańskim znajduje się mezuza z warsztatu znanego warszawskiego złotnika Pogorzelskiego (1878 r.), o którym wiadomo, że wykonywał judaika. Mezuza wykonana jest ze srebra i zdobiona grawerowanym roślinnym ornamentem na ściance frontowej. Sprzed roku 1939 w muzeach polskich zachowało się zaledwie kilka mezuz.

Na zakończenie Szabasu Żydzi wąchali „wonności" przechowywane w specjalnych naczyniach, w Polsce nazywano je balsaminkami, jednak najczęściej po hebrajsku besamimbuchse. Nadawano im zasadniczo kształt wieżyczek, ale w XIX stuleciu bez ograniczeń nadawano tym naczyniom kształty: krzewów, owoców, zwierząt, różnych przedmiotów, nawet miniaturowej lokomotywy' . Balsaminki znajdowały się w każdej żydowskiej rodzinie i mimo tragicznych zniszczeń w czasie II wojny światowej, znajduje się ich wiele w muzeach.

Gieldziński w swojej kolekcji miał zaledwie sześć balsaminek. Z wieku XVIII dwie, gdańskiej roboty, o skromnej formie wieżyczkowej: pierwsza z roku 1760, druga wykonana w warsztacie Johanna Gottlieba Slegmanna. Pośród licznie zachowanych balsaminek w muzeach polskich tylko trzy datowane są na ok. 1800 r., w tym jedna filigranowa (Muzeum Narodowe w Warszawie).

Na uwagę zasługują jeszcze okazale misy sederowe używane w czasie uczty sederowej rozpoczynającej święto Paschy. Są to misy metalowe, płaskie, o szerokim kołnierzu z napisem hebrajskim, pokryte starannie grawerowanym ornamentem roślinnym i przedstawieniami symbolicznych zwierząt - lwów, jeleni, ptaków. Jak wskazują daty, pochodzą z 2 poi. XVIII stulecia; dwie ze środowiska niemieckiego, jedna określona została jako wyrób polski.

W czasie uczty sederowej na każdym stole według nakazu znajdowały się trzy mace i małe naczyńka lub talerze z wgłębieniami do spożywania pięciu symbolicznych potraw. Mace przechowywano w okrągłych haftowanych torebkach, a w rodzinach bogatych używano

specjalnego ozdobnego metalowego lub srebrnego naczynia sederowego, w którego dolnej części znajdowały się trzy przegródki na mace, zaś na wierzchu okrągłe małe miseczki, często z nazwą potrawy. Gieldziński w roku 1904 przekazał muzeum jedno mosiężne, ażurowe okrągłe naczynie na mace (0 35 cm). Technika wykonania naczynie to przypomina mosiężne „polskie lampki chanukowe" z XVIII w.

W zbiorach polskich nie znamy naczyń tego typu z XVIII stulecia, jest ich zaledwie kilka, ale pochodzą z późnych lat XIX stulecia, lub wieku XX.

Wartości artystyczne, historyczne i naukowe kolekcji Lessera Gieldzińskiego

Na zakończenie nasuwa się pytanie jak można ocenić kolekcję Lessera Gieldzińskiego i czy miała znaczenie w rozwoju muzealnictwa żydowskiego na ziemiach polskich? Ogromna wartością kolekcji jest to, że zachowana została w stanie niezmienionym. Powiększana metodycznie i sukcesywnie od 1904 r. przedstawia imponujący zbiór eksponatów, szczególnie używanych w synagogach. Gieldziński zgromadził wiele prac sygnowanych przez złotników z różnych środowisk, przede wszystkim z Gdańska, Berlina, Elbląga, Wrocławia, Szczecina, Królewca, Warszawy, następnie Moskwy, Pragi, Erfurtu, Austrii i zabytki określone jako pochodzące ze środkowej Europy, np. amulety z Wenecji i Tunisu.

Gdańskie wyroby z kolekcji Gieldzińskiego wypełniają pewna lukę w naszej wiedzy o dorobku złotnictwa tego miasta. Co więcej, nasuwa się sugestia, że produkcja judaików w Gdańsku XVII - XX w. dobrze się rozwijana. Ostateczne opracowanie zweryfikuje całościowy dorobek złotników gdańskich z 2 pół. XVIII w. i XIX stulecia. W kolekcji gdańskich judaików, przechowywanych dziś w Nowym Jorku, znalazło się wiele wyrobów srebrnych, które znakowane są cechą miejską, ale nie posiadają imiennej cechy złotników. W czasie prac badawczych i konserwatorskich na eksponatach znaleziono i rozwiązano znaki dziesięciu złotników czynnych w Gdańsku w wieku XVIII i piętnaście z XIX stulecia, co wzbogaciło wiedzę o gdańskim złotnictwie. Żałować tylko należy, że w katalogu umieszczono tak ograniczoną ilość fotografii , 0 m brak zabytków właśnie autoryzowanych. Opisy ich nie są w pełni profesjonalne ł nie dają pełnego pojęcia o obiektach.

Kolekcja zawiera takie unikatowe eksponaty, jak wspomnianą wyżej sefardyjską koronę z Bolzano (Włochy) z roku 1699, pięknie zdobiony pergamin z Megillat Ester z roku 1641, wykonany w Amsterdamie przez rytownika pochodzenia włoskiego „Salomona d'Italia". Duży zbiór skarbonek i tacek do zbierania ofiar, pochodzących z XVIII-XIX w.,

sygnowanych przeważnie przez złotników gdańskich. Zestaw synagogalnych pucharów kiduszowych o wysokiej wartości artystycznej. Parochet z 1795 r. Będący doskonałym świadectwem poziomu barokowego hafciarstwa gdańskiego. Nie mamy w Polsce w żadnym muzeum pełnego zestawu naczyń do ceremonii obrzezania, jakie posiada kolekcja Gieldzińskiego i to autoryzowanego przez gdańskiego złotnika. Unikatowe znaczenie, jak już wspomniano, mają miniaturowe Arki używane w domach wraz z miniaturową Torą i klej-kodesz.

Zbiory gdańskie ukazują nam w pełni bogactwo tematu w sztuce kultowej i obrzędach żydowskich. Kolekcja została zgromadzona z myślą o jej charakterze dydaktycznym i to zostało osiągnięte w pełni.

Krótki zarys rozwoju kolekcjonerstwa i muzealnictwa żydowskiego w Europie i Polsce

Rozwój kolekcjonerstwa u Żydów i powstanie muzeów sztuki żydowskiej, pozostawało w ścisłym związku z ogólnoeuropejskim i polskim rozwojem muzealnictwa. Samo kolekcjonowanie zabytków sztuki żydowskiej było zjawiskiem zupełnie nowym, gdyż u Żydów zawsze szanowano „czarną sztukę pisania", co wynikało z kultu świętych ksiąg. Doniosłym wydarzeniem artystycznym, które uświadomiło istnienie zabytków kultury wyznawców religii Mojżeszowej, były dwie wystawy: w roku 1878 w Paryżu i w roku 1879 w Londynie. Na przełomie XIX i XX w. w wielu miastach europejskich założone zostały muzea sztuki żydowskiej, mające swój początek w prywatnych kolekcjach. I tak, pierwsze muzeum powstało w Wiedniu (1895 r.), następne we Frankfurcie n / Menem, którego założyciel Henryk Frauberger od 1897 r. Gromadził „rytualne przedmioty i naczynia żydowskie". W Berlinie Albert Wall swoja wielką kolekcję gromadzona od 1902 r. testamentem przekazał miastu. Dała ona początek muzeum żydowskiemu w Berlinie. W latach 1906-1909 powstało muzeum w Pradze w małej neoromańskiej bóżnicy przy sta­rym cmentarzu.

Gieldziński miał więc poprzedników, na których mógł się wzorować i gdy w roku 1904 przekazał swoje zbiory judaistyczne Gminie Żydowskiej przy Wielkiej Synagodze w Gdańsku, dał początek gdańskiemu muzeum żydowskiemu. Miało to fundamentalne znaczenie dla powstania dalszych kolekcji i muzeów sztuki żydowskiej na ziemiach polskich. U podstawy kolekcjonerstwa judaików na terenach Polski, będących pod zaborami i po 1 wojnie światowej, leżała głęboka troska o ratowanie zniszczonych obiektów i wywożonych, czy sprzedawanych za granicę . Niezwykle interesująca postacią był warszawski kolekcjoner Mathias Bersohn urodzony w Warszawie 1828 r., członek Komisji do Badań Historii Sztuki w Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Ofiarował swoją kolekcję judaistyczna i bibliotekę, licząca 1221 pozycji, gminie żydowskiej w Warszawie. Oficjalne otwarcie Mu/cum im. Malhiasa Bersohna nastąpiło w lipcu 1910 r., już po śmierci ofiarodawcy.

W Poznaniu kolekcjonowaniem zabytków kultury żydowskiej, a także ich ratowaniem, zajmowali się bracia Artur i Jan Krontalowie, ale nie znamy losów tych zbiorów2. W Wilnie, pod pseudonimem dr Anski, bardzo czyn­nie działał Józef Rappaport. Oprócz sreber synagogalnych i obrzędowych gromadził pamiątki folklorystyczne. W silnym intelektualnie i artystycznie środowisku lwowskim jeszcze przed 1 wojna światowa rozwijało się kolekcjonerstwo judaików. Zaznaczył się na tym polu Marek Reichenstein i Maksymilian Goldstein, który przez cały okres międzywojenny zgromadził cenną kolekcję zabytków sztuki i kultury, a także eksponaty z dziedziny etnografii żydowskiej.

Przed wojna w Warszawie istniała grupa żydowskich kolekcjonerów, ale zbiory ich nie były skatalogowane i niestety zaginęły. Należał do niej Michał Zagajski, który w swoim domu przeznaczył sześć pokoi na zbiory kolekcji. Oprócz malarstwa francuskiego, mebli, porcelany gromadził zabytkowe srebrne wyroby sztuki żydowskiej od XVIII do XIX w.; w roku 1939 liczyły one ponad 1000 obiektów. Latem, przed wybuchem II wojny światowej, wyjechał do Genewy; dom jego został zbombardowany w czasie wojny, zbiory zaginęły. Po wojnie, przez dwadzieścia lat tworzył nową kolekcję zabytków sztuki żydowskiej, która należy do największych na świecie; wiele przedmiotów posiada wartość unikalną". Jeszcze przed wojna Muzea Narodowe w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Przemyślu i Zbiory Czartoryskich w Krakowie kupowały zabytki sztuki żydowskiej. Po roku 1945 powstało wiele małych muzeów, które gromadzą judaika, często jako pamiątki po byłych mieszkańcach, jak np. w Chrzanowie, Łęcznej, Sanoku, Bochni czy Nowym Sączu.

Zbiory Lessera Gieldzińskiego są jedynymi, które szczęśliwie ocalały w pożodze wojennej. Małe „muzea" zakładane przy bóżnicach z inicjatywy Majera Bałabana, a zawierające wiele cennych zabytków, przepadły. Eksponaty judaistyczne, które obecnie znajdują się w różnego typu muzeach polskich, nie odzwierciedlają bogactwa sztuki żydowskiej, kwitnącej przez kilka wieków na naszych ziemiach.

Dr Izabella Rejduch Samkowa

Spis nazwisk złotników zidentyfikowanych jako twórcy srebrnych naczyń z kolekcji Lessera Gieldzińskiego

Gdańsk XVIII w. :

-   Benjamin Berent
-  Johann Ludwig Bohm
-  Johann Carl Dietrich ( znaki kontrolne)
-  Gottfried Gotz
-   Johann Adam Lange
-   Friedrich Wilhelm Sponholtz
-   Abraham Schroder
-   Simon Gottlieb Unger
-   Eprhaim Wische
-   CW (1752-64)
Gdańsk XIX w. :
-    Johann Jacob Bietan (Elbląg?)
-    Johann Christop Franc
-    Carl Wilhelm Juchanowitz
-    AL August Nathaniel Lenhard
-    MLITZ (?)
-    Johann Jacob Raths
-    Carl Benjamin Schultz (znak kontrolny)
-    Carl Martiz Stumpf
-    Carl Stumpf  Widow i syn
-    Johann Gotlieb Stegmann
-    Johann Gotlieb Ulrich
-    L - Inicjał złotnika
-    H - Monografia
-    E. 12
-    Johann Christoph Wonecker II
-    Gotlieb Ephraim Wulstein

Berlin XVIII w.:

-   August Ferdinand Gentzner
-    Martin Friedrich Muller
-    Joachim Hubner

(Artykuł opublikowany w Porta Aurea. Rocznik Zakładu Historii sztuki Uniwersytetu Gdańskiego, Gdań­sk 1994.)