Żydzi w Szydłowcu wg planu miasta z 1820 roku



Miasto Szydłowiec – gniazdo możnego rodu Szydłowieckich, jest szeroko znane i odwiedzane przez wielu turystów, dzięki zachowanym tu zabytkom.

Założone w XV wieku (przed rokiem 1427), zachowało do dziś z małymi zmianami dawny układ urbanistyczny; zamek z lat 1470-1480 rozbudowany w XVI i XVII stuleciu, okazały renesansowy ratusz na Rynku z lat 1602-1629, gotycki kościół parafialny, stare domy i niezwykle piękny, bogaty w rzeźbę dekoracyjną cmentarz żydowski.

Pamiątki związane z ludnością żydowską Szydłowca są mniej znane, pozostają bowiem jak większość, w wielu miastach i miasteczkach polskich zupełnie nieznane. Z tej to racji należy zwrócić uwagę na niezmiernie interesujący i wymowny dokument, jakim jest najstarszy znany plan miasta wykonany w roku 1820 przez mieszczanina szydłowieckiego Szymona Badowskiego. Plan ten zaciekawia przede wszystkim dlatego, że posługując się różnymi kolorami, rysownik zaznaczył na nim osobno domy katolickie, osobno żydowskie, wyodrębniając ponadto w obu kategoriach budynki znajdujące się w dobrym i złym stanie. Miasto w tym czasie posiadało dwa rynki: w północnej części osady zwany Skałecznym, później, co uwidocznione jest na planie jako „Żydowski”, oraz w południowej części miasta zwany „Katolickim”. Domy żydowskie zaznaczył Badowski posługując się kolorem niebieskim i ceglastym, katolickie – żółtym i blado ceglastym. Nawet pobieżne zapoznanie się z planem wskazuje, że w Szydłowcu przeważała w 1820 r. własność żydowska. Kolorem niebieskim oznaczono bowiem nie tylko prawie wszystkie budynki przy rynku Żydowskim, ale w jego otoczeniu, lecz także większość domów przy łączącej oba rynki ulicy, nawet kilka przy rynku Katolickim. Warto też zastanowić się nad rozmiarami domów. W posiadaniu żydowskim znajdowało się szereg skromnych domostw, ale także i okazałe duże domy mieszkalne z południowej strony rynku Żydowskiego, Katolickiego i łączącej je ulicy. Niewiele też zaznaczył na planie rysownik domów żydowskich jako opuszczonych. Ten stan rzeczy zgodny jest z informacjami historycznymi o mieście Szydłowcu, według których w roku 1858 posiadał on 4039 mieszkańców – przeważnie Żydów, zaś w 1891 – 5801 mieszkańców (podaje to Słownik Geograficzny... t. XII).

Chcąc nakreślić choć krótko historię ludności żydowskiej w Szydłowcu, należy sięgnąć do okresu największego rozkwitu miasta. Od końca XVI wieku datuje się znaczna imigracja cudzoziemców Włochów (przede wszystkim kamieniarzy), Szkotów (rodziny kupieckie), dopiero od połowy XVII wieku Żydów, których osiedlano na wyznaczonym terenie, przy drodze z rynku Skałecznego do Składowa. W roku 1711 wzniesiono tutaj murowaną synagogę, obok niej założono cmentarz, a w 1799 powstała szkoła żydowska. W tym czasie zgodnie z nakazem ówczesnego właściciela miasta Mikołaja Radziwiłła, Żydzi zamieszkiwali północną część miasta, gdzie zaobserwować można znaczne rozdrobnienie własności ziemskiej. Ośrodek dzielnicy żydowskiej stanowił duży kwadratowy Rynek, na którym znajdowały się dwa szeregi długich kramów, wzniesionych za Michała Antoniego Radziwiłła. Około połowy wieku XIX, gdy w Szydłowcu nastąpiło pewne ożywienie w zakresie ruchu budowlanego, między innymi wybrukowano też rynek Żydowski. Na przełomie wieku XIX i XX, odnotować należy rozwój przemysłu, powstanie fabryk: z nich jedna to odlewnia i emaliernia „Zolberg i Pinkiert”, fabryka Redlecha (przemysł konfekcyjny).

Podczas okupacji hitlerowskiej miasto, jako największe skupisko ludności żydowskiej zamienione zostało w otwarte getto. Od końca roku 1939 przywożono tu Żydów, którzy obok miejscowych pracowali w wyniszczających zdrowie fabrykach i kamieniołomach, wywożeni też byli do „Judenlagru” przy Hosagu w Skarżysku. W sierpniu roku 1942 w zamkniętym już getcie w Szydłowcu znajdowało się 16300 Żydów; większość z nich 23 września tegoż roku wywieziono do obozu śmierci w Treblince. Z kolei zgromadzono w Szydłowcu 5000 Żydów, których częściowo wywieziono, częściowo wymordowano w drodze na dworzec kolejowy dnia 13 stycznia 1943 roku. Getto i dzielnicę żydowską zlikwidowano w mieście.

Cóż nam pozostało? Co dotrwało do naszych czasów? Co możemy oglądać dziś jako pamiątki po Żydach szydłowieckich – wspaniały cmentarz! W latach 20-tych XIX w., został przeniesiony na obecne miejsce, uporządkowany i był grzebalnym do końca. Oblicza się, że płyt grobowych (macew) znajduje się obecnie na cmentarzu przeszło 1000.

Szlachetność obróbki kamienia, wysoki poziom artystyczny detalu architektonicznego, motywów dekoracyjnych, bogatych przedstawień symbolicznych, niezwykle starannie wykonanych napisów, pięknym kształtem liter alfabetu hebrajskiego – pozwala zaliczyć cmentarz żydowski w Szydłowcu do niedużej grupy tej dziejowej spuścizny. Cmentarz w Szydłowcu obok zachowanych w Krakowie – cmentarz Remu i nowszy przy ul. Miodowej, następnie w Lesku, Dukli, Łodzi i w Warszawie, jest wybitnym dziełem sztuki kamieniarskiej i rzeźbiarskiej. Rzecz oczywista, że na ten wysoki poziom artystyczny macew wpłynęła miejscowa tradycja; obok kamieniołomów istniały liczne warsztaty kamieniarskie, które wykonywały gotowe elementy architektoniczne jak: obramienia okienne, portale, gzymsy, elementy różnych nagrobków, rzeźby i płyty nagrobne. Obok tej wielkiej sztuki wykonywano też różne przedmioty użytkowe jak: osełki, koła młyńskie, otoczaki.

O znacznej działalności szydłowskich warsztatów kamieniarskich, mogą świadczyć licznie zachowane XVII-wieczne epitafia w miejscowym kościele, czy dekoracje domów mieszczańskich. Księgi miejskie już w XVII wieku podają nazwiska kamieniarzy i murarzy. Kamienia szydłowskiego używano przy pracach dla zamku królewskiego na Wawelu, pałacu biskupiego w Kielcach, wywożono też kamień drogą wodną do wielu miast polskich.

Ogromna szkoda, że nie zachowało się wyposażenie szydłowskiej bóżnicy. Na pewno obramienie Aron ha-kodesz, Ner Tamid, bima, a także i portale stanowiły ozdobę świątyni i musiały być wykonane przez miejscowe warsztaty kamieniarskie.

W świetle powyższych rozważań – do których skłonił autorkę najstarszy zachowany plan miasta Szydłowca – wydaje się słusznym i koniecznym podjęcie monograficznego opracowania żydowskiego cmentarza.

Badając od 10 lat sztukę Żydów polskich stwierdzam, że i w tym miejscu słusznym będzie zacytować słowa Majera Bałabana, wielkiego miłośnika sztuki i kultury Żydów, wypowiedziane 55 lat temu (1929) „... A posiadamy już niewiele. Niedbalstwo i brak zrozumienia w ogóle, a wojna w szczególności, zniszczyły większą część tego cośmy posiadali... że jeszcze czas do ratowania naszych zabytków. I powiadam już we wstępie, lecz jeśli nie uczynimy tego teraz, jeśli już dziś nie zabierzemy się do tej pracy, zgonie do reszty wszystko, na co ojcowie nasi pracowali przez dziesięć wieków na tej ziemi...”.

 

Dr Izabella Rejduch-Samkowa

 

(artykuł opublikowany w: Fołks-Sztyme, nr 7, 1985 r.)