Zabytki sztuki chrześcijańskiej a judaika


W historii narodu żydowskiego rok 70 n.e. stanowi niezwykle ważną datę. W tym bowiem czasie Świątynia Salomona w Jerozolimie została spalona i ograbiona przez Rzymian ze wszystkich kosztowności.

Zniszczenie jej uważane jest za dzień klęski dla narodu wybranego, a pamięć tego dnia czczona jest uroczyście w bóżnicach gdzie śpiewa się treny Jeremiasza na zburzenie Jerozolimy; od tego historycznego faktu Żydzi pozostają w diasporze. Przepisy Talmudu warunkowały życie rodzinne, osobiste i społeczne, nakazując pozostawanie w izolacji dla zachowania tradycji i wiary praojców. W wierze chrześcijańskiej wszystko co człowiek mógł dokonać i to najdoskonalszego, ofiarowywał Bogu, dla okazania Mu swej miłości. Na Jego cześć wzniesiono na przestrzeni stuleci wspaniałe świątynie, z ołtarzami, obrazami i posągami świętych. Sztuka chrześcijańska jest więc w znacznej mierze wyrazem stosunku człowieka do Stwórcy.

Założeniem zaś sztuki żydowskiej było stałe przypominanie narodowi żyjącemu w diasporze o jego wielkości i specjalnej roli poleconej mu przez Jahwe. Ważnym czynnikiem w kształtowaniu, a raczej ograniczeniu rozwoju sztuk plastycznych, były przepisy Talmudu (II ks. Mojżesza, rozdz. 201), które zabraniały wykonywania wyobrażeń Boga i jakichkolwiek postaci ludzkich, poza Mojżeszem i Aaronem. Dlatego też w judaikach występują najczęściej ornamenty roślinne i zwierzęce, mające znaczenie symboliczne.

Mieszkańcy gett nie zdołali się jednak zupełnie odizolować i uchronić przed zmianami wynikającymi z biegu historii, a także nowymi prądami artystycznymi, pojawiającymi się w kraju, w którym zamieszkiwali. Naśladowanie form stylowych wykształconych w architekturze, czy malarstwie chrześcijańskim zaobserwować można w sztuce żydowskiej już od średniowiecza. Niewątpliwie wynikało to z faktu, iż warunki życia Żydów zamieszkujących kraje Europy zachodniej i środkowej (tumulty i zamieszki) nie sprzyjały skrystalizowaniu się i rozwojowi odrębnych własnych rozwiązań przestrzennych. Wystarczy tu wspomnieć romańskie bóżnice w Wormacji (1180) czy Ratyzbonie (1227), gotycką Staro Nową Synagogę w Pradze, czy wspaniałą bożnicę w Budapeszcie, zachowaną tylko we fragmentach, wreszcie gotycko-renesansową Starą Synagogę na Kazimierzu w Krakowie. W sposobie rozwiązania dwunawowego nawiązuje ona do czternastowiecznej architektury sakralnej w Małopolsce, a także budownictwa mieszczańskiego (sienie kamienic w Krakowie).

W XVII wieku wykształcił się w Polsce tzw. typ bożnic dziewięciopolowych o sklepieniach wspartych na centralnie ustawionych czterech słupach w kwadratowej sali; bima w tym systemie była organicznie związana z architekturą wnętrza. Powstanie tego typu świątyń wiązało się ze zmianami w rytuale nabożeństw jakie wprowadził Luria. Miały się one odbywać w nocy, przy silnym oświetleniu bimy, z której światło rozchodziło się w mroczne wnętrza. Należy przypomnieć, że właśnie w XVII wieku, nastąpił u Żydów okres dużego rozwoju mistycyzmu w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela. Dążenie w bożnicach dziewięciopolowych do silnych efektów światłocieniowych działało na psychikę ludzką potęgując moc wrażeń, doznań i ekstazę uczuć religijnych. W sumie, nowe ukształtowanie przestrzenne sali modlitwy było zgodne z duchem epoki baroku i nawiązywało do efektów stosowanych we wnętrzach kościołów katolickich.

Odrębny, rozległy temat stanowią polskie drewniane bożnice, powstające w XVII i XVIII wieku. Ich rozwiązania wnętrz świadczące o wysokich umiejętnościach konstrukcyjnych (w wnętrzu kopuły), dekoracje malarskie i bogactwo snycerki, nie miały sobie równych. Zarówno w bryle jak i detalu nawiązywały do form współcześnie stosowanych w Polsce w budownictwie drewnianym, architekturze zajazdów, dworków szlacheckich, spichlerzy w pewnym stopniu i kościołów drewnianych (Sierpc i Gąbin).

Na wyposażenie bożnic składała się szafa ołtarzowa, umieszczana zawsze na wschodniej ścianie Sali mężczyzn (aron ha-kodesz) gdzie przechowywano ubrane w sukienki i przyozdobione Tory. Drzwi szafy zawsze zakrywała zasłona z lambrekinem bogato haftowana, czasem z napisami fundacyjnymi (parochet). Obok ołtarza umieszczano ner tamid – wieczny ogień. Czasem lampę zawieszano przed ołtarzem, jak w kościele katolickim. Nawet kształt naczynia, w którym palono lampkę oliwną przypominał wieczne lampki. Pośrodku Sali modlitewnej zawsze znajdowała się wspomniana juz bima (almemor), która jest odpowiednikiem ambony w kościele katolickim.

Wnętrza bożnic, zarówno drewnianych jak i murowanych pokrywano polichromią o motywach roślinnych, zwierzęcych, a także geometrycznych lub ze znakami Zodiaku. Do wyjątku należała zniszczona w czasie ostatniej wojny dekoracja malarska z drugiej połowy XVI w. w krakowskiej bożnicy zwanej Wysoką, gdzie na ścianach bocznych znajdowały się postacie Starotestamentowe naturalnej wielkości. Ten rodzaj polichromii stanowił oczywiste przekroczenie zakazów Talmudu. Fundator bożnicy należał zapewne do nielicznej warstwy ludzi Odrodzenia, zamieszkujących w getcie na Kazimierzu, mającym kontakt z dworem na Wawelu. Z całą ostrożnością można by się tu dopatrywać  wpływów, a może i związków z arrasami wawelskimi.

Jedna z najpiękniejszych bożnic – drewniana synagoga w Przedborzu pochodząca z lat 1745-65 posiadała bogatą dekorację pokrywającą kolebkowe sklepienie z lunetami, wykonane z giętkich listew. Warto tu dodać, że podobny sposób zdobienia występuje w grupie murowanych kościołów mazowieckich, związanych z kolegiatą w Pułtusku.

Żydzi w swoich świątyniach kładli szczególny nacisk na możliwie najozdobniejsze wykonanie aron ha-kodesz i bimy. Najwięcej znamy tego rodzaju zabytków z epoki baroku i następnych stuleci. Wykazują one często zdumiewające podobieństwo do ołtarzy chrześcijańskich (aron ha-kodesz w Bobowej). Żydzi przyjęli typ retabulum o dwu i trzech kondygnacjowych, rozczłonkowanych kolumnach i pilastrami z przełamującym się belkowaniem, wolutami i zastosowaniem bujnych splotów roślinnych oraz ornamentów rokokowych. Naturalnie z zastosowaniem właściwej dla judaików symboliki i ornamentyki, własnego poczucia formy i kompozycji przestrzennej. Reasumując można powiedzieć, że Żydzi polscy stworzyli swoistą formę baroku. Szczególnie piękne ołtarze znajdowały się w bożnicach w miejscowościach Janów Sokolski (2 połowa XVIII w.), Olkiennik (2 połowa XVIII w.), Przedbórz (1745-1760), Kożengródek, czy Warka (w. XIX). Niestety jak wiadomo wszystkie drewniane bożnice zostały spalone w czasie II wojny światowej. Należy żałować, że nikt wcześniej nie podjął pracy nad inwentaryzacją ich wyposażenia stanowiącego niewątpliwie ważne ogniwo w rozwoju snycerstwa polskiego. Jedyne przekazy zawdzięczamy historykowi sztuki Szymonowi Zajczykowi, zamordowanemu w czasie ostatniej wojny, który rozpoczął dokumentację pomiarową i fotograficzną zabytków architektury synagogalnej.

Warto tu jeszcze wspomnieć o napisie, jaki zostawił po sobie wykonawca ołtarza w Piotrkowie z roku 1816. Na ołtarzu tym oprócz artykulacji bliźnich kolumn, umieszczono obok wnęki dwa cherubiny z rozwartymi skrzydełkami, na gałęziach zdobiących retabulum zawieszono instrumenty muzyczne lewitów, zaś na szczycie koronę z orłem. Napis w języku hebrajskim brzmiał „Dziełu moich rąk ku chwale mojej – jak sługa Boży Dawid Eriedländer”.

Wspomniano już, że Tora – Pięcioksiąg Mojżesza przechowywana była w aron ha-kodesz. Ubierano ją w sukienkę, zawsze haftowaną, a nawet kameryzowaną, na którą zawieszano tas – ozdobną tarczę, jad – wskazówkę do śpiewnego czytania wierszy Tory, a na końcu drążków zwoju nakładano rimmonim lub koronę. Istniał zwyczaj, że panna młoda ofiarowywała swoją ślubną suknię na „Sukienkę” dla Tory.

Istnieją tu pewne analogie do nakrycia na puszkę z komunikantami przechowywaną w tabernakulum, które także nazywa się sukienką. Należy przypomnieć, że paramenty kościelne często wykonywano z bogato zdobionych szat. Skarbce kościołów katolickich dostarczają wiele przykładów wykonywania szat liturgicznych z sukni, ozdób, stroju a nawet pasów kontuszowych z XVIII wieku.

Ozdobę Tory stanowiły jak powiedziano: korona, rimmonim, tas i jad. Z przedmiotów tych tas – prostokątne lub kwadratowe tarcze, przeważnie srebrne, wykazują niezwykłe związki ze sztuką chrześcijańską. Tasy wykształciły się około połowy XVII w. w krajach zachodniej Europy. Początkowo były to tabliczki do których wkładano napisane na papierze nazwy świąt i przypinano do sukienki Tory. Z czasem zaczęto je ozdabiać, łącząc ornamenty barokowe z symbolicznymi przedstawieniami żydowskimi. Podstawowym motywem zdobniczym były kręcone kolumny, które należy wiązać z kolumnami Jahim i Boas ze Świątyni Salomona. Istnieją tarcze powtarzające schemat barokowych ołtarzy z podpiętej draperii.

Rimmonim – srebrne ozdoby nakładane na zakończenie drążków Tory, naśladują niekiedy barokowe świeczniki w formie kręconych kolumn – określane typem polskim, i inne kształtem przypominające kandelabry.

W koronach nakładanych także na Torę na większe święta, naśladowano nie tylko królewskie, czy cesarskie, lecz także korony, którymi przystrajano w Polsce cudowne obrazy.

W kościele katolickim specjalne przepisy liturgiczne określają ilość świec palonych na ołtarzu; w bożnicy zaś, oprócz żyrandoli, dwu lub trzech kondygnacyjnych, palono tzw. esy czyli kinkiety, zaś na bocznych ściankach podestu przed aron ha-kodesz palono dużą ilość świec na świecznikach siedmioramiennych – czyli menorach lub chanukowych ośmioramiennych.

W kulcie katolickim jak wiadomo specjalną rolę mają procesje odbywane w większe święta i ich oktawy. I tu nasuwają się pewne analogie. Na święto Symhat Tora (Podniesienie Tory) zasłużeni członkowie gminy żydowskiej niosąc zebrane i przystrojone Tory obchodzili siedem razy bimę, na pamiątkę oblegania przez Izraelitów przez siedem dni Jerycha i jego cudownego zdobycia. Jako ciekawostkę można dodać, ze w Starej Synagodze na Kazimierzu w Krakowie, na pamiątkę wtargnięcia jeszcze w XVII wieku do bożnicy żaków krakowskich w czasie święta Symhat Tora, obchodzono bimę tylko cztery i pół raza, która to tradycja utrzymywała się do r. 1939.

Innego rodzaju analogie można wskazać w różnych świętach czy obrzędach judaistycznych jak Uczta Sederowa, poprzedzająca święto Paschy, święto Kuczek, inaczej Święto Szałasów czy Święto Plonów, Szawuot czyli Zielone Święta, Nowy Rok nazwany Jom Kipur.

Opierając się na przyjętym podziale w literaturze traktującej o sztuce i kulturze żydowskiej, rozróżniamy przedmioty związane z kultem i obrzędami, które obchodzono w domu. Dla badacza tych wyrobów zdumiewający jest fakt, trwania przez kilka wieków niezmienionej symboliki przedstawień; jak menora, antytetycznie ustawione lwy, jelenie, korony, palmy, ptaszki, dłonie w układzie błogosławieństwa. Symbolika zwierząt wywodzi się jeszcze z księgi Miszna pochodzącej z II-III w. p.n.e., na podłożu której, jako komentarz powstał Talmud.

Prowadzone od kilku lat przez autorkę badania nad judaistycznym rzemiosłem artystycznym w Polsce, upoważniają do twierdzenia, że np. niektóre przedmioty używane w czasie świąt obchodzonych w domu, wykazują znaczne analogie, a nawet wzorowanie się na chrześcijańskich naczyniach kultowych. Cecyl Roth, pierwszy poważniejszy znawca sztuki żydowskiej, który swoje badania oparł na wiadomościach archiwalnych, przyjmując możliwość, „iż chrześcijański sprzęt obrzędowy służący do pokazywania Hostii Świętej mógł być przykładem dla żydowskich puszek na wonności”. Były to naczyńka w formie wieżyczek, czy kwiatów wykonywane przeważnie ze srebra, różnymi technikami złotniczymi, służące do przechowywania wonności – listków mirtu, korzeni, płatków róży. Używano jej na zakończenie Sabatu, podczas błogosławieństwa „habdala”, wąchając zioła. Średniowieczne balsaminki miały kształt zamków, lub ostro zakończonych wieżyczek. Musiały być podobne do gotyckich cylindrycznych monstrancji, skoro jak podaje Roth „w roku 1550 jeden ze złotników frankfurckich podjął się wykonania żydowskiej monstrancji”. – W epoce baroku balsaminki naśladowały wiele kościołów chrześcijańskich czy wolnostojących dzwonnic.

W muzeum żydowskim w Pradze znajdują się dwie wieżowe balsaminki, które jak stwierdzono są miniaturkami barokowych wież z baniastymi hełmami chrześcijańskich kościołów. W Krakowie w klasztorze ss. klarysek przy kościele św. Andrzeja znajduje się krzyż, którego nodus i stopa wykonane z misternego filigranu, zapewne są częścią żydowskiej balsaminki.

Lampki chanukowe były rodzajem ozdobnych świeczników, z długą podstawką od przodu, na której znajdowały się zbiorniczki na oliwę, często o urozmaiconych kształtach (łódeczki, dzbanuszki, lewki, kieliszki itd.). Tylną wysoką ściankę ozdobnie dekorowano, boczne nisze, z czasem zupełnie usunięte, także zdobiono. Lampkę palono przez 8 dni, począwszy od jednego płomienia, sukcesywnie aż do dnia ósmego. W domach katolickich istnieją zwyczaje palenia lampki oliwnej przez cały Wielki Tydzień.

Badając lampki chanukowe, zarówno używane przez Żydów Sefardini i Aszkenazi, dochodzimy do dość zaskakującego wniosku. Znaczny ich procent, szczególnie lampki powstałe w epoce baroku, których zachowało się najwięcej, wykazują, nie tylko związki, ale wręcz są naśladownictwem katolickich ołtarzy z kolumnami i bogatą dekoracją snycerską, nawiązywano też do formy epitafium. Znane są również przykłady iluzjonistycznego potraktowania dekoracji tylnej ścianki lampek, na której przedstawiono późnobarokowy ołtarz z czterema kolumnami, gzymsami i dekoracyjnie ukształtowaną archiwoltą.

Oprócz lampek używano też świeczników chanukowych, nazywanych także menorami chanukowymi. Powszechnie miały one formę ośmioramiennego świecznika, którego profitki znajdowały się na jednym poziomie; dziewiąte ramię określane było jako pomocnicze (szames). Jakiego rodzaju występowały tu nawiązania wskazuje świecznik chanukowy z 1716 r. znajdujący się w zbiorach londyńskich, przywodzący na myśl późnobarokowe relikwiarze.

W czasie obrzędów, które obchodzono w domu, używali Żydzi także kielichy na Kidusz, nad którym odmawiano modlitwy na rozpoczęcie Sabatu. Największy i najozdobniejszy kielich w czasie Uczty Sederowej przeznaczony był zawsze dla proroka Eliasza. Kielichy te od naczyń mszalnych często różnią się tylko symbolicznymi przedstawieniami, z wprowadzonymi równocześnie i powszechnie stosowanymi ornamentami barokowymi.

W domach katolickich do dziś używane są małe kropielniczki na wodę święconą, umieszczane przy drzwiach wyjściowych. Żydzi także przy drzwiach wejściowych zawieszali mezuzę – podłużnego kształtu ozdobną oprawkę, wykonywaną z metalu, drzewa a nawet z kości słoniowej, w której przechowywano napisaną na pergaminie modlitwę. W górnej części mezuzy zawsze znajdowało się małe okienko, przez które musiał być widoczny napis Szadonaj-Adonaj – Wszechmocny, Wszechmogący; przed wyjściem dotykano ją, a następnie czoło dwoma palcami.

Można wskazać by jeszcze na związki, a nawet wzorowanie się żydowskich rękopisów na średniowiecznym malarstwie miniaturowym, a także motywach dekoracyjnych następnych epok, jak portal renesansowy i barokowy, wić roślinna, medaliony, woluty. Dziedzina ta jest bardzo obszerna i wymagałaby osobnego omówienia.

Te wybrane przykłady wskazują na różnego rodzaju związki zachodzące pomiędzy zabytkami sztuki chrześcijańskiej i obrzędami, a judaikami powstałymi w Polsce; które w sumie składały się na niepowtarzalny obraz jej kultury.

 

Dr Izabella Rejduch Samkowa

( Artykuł został opublikowany w  publikacji „Materiały Problemowe”, nr 7-8, 1980 r.)