Naczynia na etrog



Nieznane judaika w zbiorach muzealnych
Naczynia na etrog służyły do zanoszenia do bóżnicy specjalnego owocu cytrusowego „etrogu”, w czasie świąt Sukkot. Wykonywane były zawsze ozdobnie, przeważnie ze srebra, czasami wewnątrz złocone, wśród biednej ludności robiono je także z drewna.
Święto Sukkot należało do grupy świąt „pielgrzymich”, razem ze świętem Pesach (Wielkanoc) i Szabauth (Zielone Święta).

Sukkot przypada w miesiącu wrześniu, kiedy czci się plony zebrane z pól. Porównuje się je z obchodzonymi dożynkami Ustanowione zostało przez Pana (Ks. kapłańska o. 23, v. 39-41), który obiecał Izraelitom, że będą zbierać plony z pól przez siebie uprawianych, owoce z drzew, gałązki palmowe i wierzbowe, a potem „weselić się będziesz przed Panem waszym”. Święto trwa siedem dni (o. 23, v. 42-43), nakazał bowiem Pan: „będziesz mieszkał w kuczkach przez siedem dni. Wszelki, kto jest z rodu Izraelowego, będzie mieszkał w kuczkach; aby się nauczyli potomkowie waszy, żem kazał w kuczkach mieszkać synom Izraelowym, gdym je wywiódł z ziemi Egipskiej. – Jam Pan Bóg Wasz”.

Już u starożytnych Izraelitów wykształciły się pewne obrzędy, jak: a) „branie”, lulaba (bukiet, splot), składający się wg Miszny (najwcześniejsze spisane prawa żydowskie) z jednego jabłka rajskiego, palmy, trzech gałązek mirtu, dwóch wierzbin, b) „arawa” – pochód z gałązkami wierzbowymi, symbolami wody, c) ceremonia wody – uroczyste lanie wody przez kapłanów, d) uroczystość beth-haszoewa – tańczące pochody i zabawy do białego dnia przez kilka nocy.

Święto Kuczek cechowały radość, śmiech i wspólne zabawy, ale w ciągu ostatnich dwóch dni następowało pewne uspokojenie, „zaduma i powaga”. Starożytni Izraelici przynosili z gór na święto do Jerozolimy gałęzie drzew z owocami lub całe kiście owoców. Na płaskich dachach domów, na placach, ulicach budowali szałasy „sukki”, zdobione wewnątrz barwnymi makatami, drogimi tkaninami, wieszano też kiście różnych owoców południowych, a także stawiano kłosy zboża. Istnieje dość obszerna i bardzo interesująca literatura na temat Święta Sukkot i wielu obrzędów, z niej to zostały wybrane ważniejsze cytaty i opisy obrzędów.

Żydzi polscy do wybuchu II wojny światowej bardzo uroczyście obchodzili Święto Kuczek. Szczególny nastrój miały podobno święta obchodzone w małych miasteczkach, gdzie skupiska żydowskie były odizolowane. Obecnie na dziedzińcach czynnych w Krakowie bóżnic: Remu i Templum zawsze na Święto Kuczek Żydzi budują szałas z desek i jedliny.

Wśród narodu żydowskiego żyjącego w diasporze wytworzyły się różne odmiany – zwyczaje terytorialno-regionalne. I tak np. Żydzi wileńscy palili dachy swoich szałasów, a Żydzi w Polsce południowej, jak pisze Majer Bałaban, zostawiali je z roku na rok.

Budowali więc na kuczki szałasy wszędzie tam, gdzie można było oglądać niebo – na balkonach, werandach, podwórkach, strychach, przeważnie z gałęzi, rzadziej z desek. Według przepisów Talmudu wewnątrz w dzień musiał być mrok, a w nocy przez dach powinno być widać gwiazdy. Ściany „sukki” zdobiono barwnymi tkaninami, czasem pożyczanymi z bóżnicy, wstążkami, malowidłami o symbolicznej tematyce żydowskiej: dwie ręce, jedna trzyma lulab, a druga etrog. Na ścianach zawieszano też owoce, z których po świętach smażono konfitury. W szałasach przebywali i ucztowali jedynie mężczyźni. Potrawy spożywali tylko na słodko, podawały kobiety, zawsze na ładnej porcelanie.

Każdy dzień świąteczny miał swoje obrzędy i zwyczaje, np. w piąty dzień Sukkot odmawiano specjalną modlitwę: wierzono, że wieczorem na chwilę otwiera się niebo i wtedy spełniają się wszystkie ludzkie pragnienia oraz wydawane są kartki z wyrokami boskimi. Ostatni dzień Sukkot nazywa się Simchat-Tora (Radość z nauki), które też ma swoje bogate obrzędy; w bóżnicy odbywa się pochód mężczyzn krokiem tanecznym dookoła bimy z Torami, ubranymi w sukienki z koroną lub rimmonim. Mali chłopcy przynoszą wtedy chorągiewki z jabłkiem lub miniaturą Tory, a w przedsionkach strzelają z pistoletów.

Najważniejszym obrzędem Święta Sukkot było przynoszenie do bóżnicy etrogu, zwanego też rajskim jabłkiem. Owoc musi być piękny, najwyższego gatunku, zawsze świeży i bez najmniejszej skazy i dlatego zawsze co roku sprowadzany jest z Izraela. Także drzewo, palma, które rodzi owoc, musi być drzewem zdrowym, całym i nieuszkodzonym.

Owoc do bóżnicy zanoszono w specjalnych ozdobnych naczyniach, zwanych „naczynia na etrog”. Kiedy wykształciła się forma tychże naczyń, nie wiadomo, najstarsze znamy z XVII w. Zawsze wykonywano je ozdobnie, przeważnie ze srebra puncowanego, najczęściej dawano im kształt owocu. Znane są też naczynia wykonywane z drewna o formie wielobocznej skrzyneczki. Zanoszono także etrog do bóżnicy w srebrnych cukiernicach.

Wśród Żydów sefardyjskich i aszkenazyjskich, zamieszkujących kraje Europy, w ciągu wieków, niewątpliwie pod wpływem kultury krajów, w których mieszkali, wytworzyły się pewne różnice w rytuale i obrzędach. Cecil Roth, archiwista i badacz sztuki żydowskiej, uważał Żydów niemieckich, francuskich i holenderskich za postępowych, przyjmujących wcześniej wpływy kultury zachodniej niż Żydzi polscy.

Rozwijająca się dopiero w latach pięćdziesiątych, po II wojnie światowej, w Europie Zachodniej naukowa metoda badań nad sztuką żydowską, w świetle ogromnych zniszczeń, jakie przyniosła II wojna światowa, nie jest w stanie wyjaśnić np. kształtowania się form naczyń kultowych i obrzędowych. Z tego powodu, w obecnym etapie badań nad srebrami judaistycznymi, możemy tylko wskazać na istnienie w różnych zbiorach naczyń na etrog, bez podania ciągu linii ich rozwoju czy przekształcania. Brak bowiem przekazów źródłowych czy przekładów jako ogniw pośrednich. W żydowskim muzeum w Pradze, najbogatszym w Europie po II wojnie światowej, gdzie Niemcy zgromadzili wiele tysięcy cennych eksponatów sztuki i kultury żydowskiej, znajdują się m.in. poza srebrami synagogalnymi srebrne, złocone czarki (miseczki) z ozdobnymi uchwytami – określone jako naczynia na etrog. Na dnach miseczek umieszczono trybowaną dekorację składającą się z owoców i liści. Jak wskazują znaki złotnicze, wykonano je w Augsburgu, a pochodzą z XVII i XVIII wieku.

Aktualnie w polskich muzeach znajduje się zaledwie 6 naczyń na etrog. I żałować należy, że na wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie, otwartej w kwietniu 1983 r. w 40 rocznicę powstania w getcie warszawskim, pt. Sztuka ocalona, nie pokazano żadnego naczynia. A szkoda, obraz ocalonych zabytków sztuki żydowskiej byłby pełniejszy.

Inne srebrne naczynie na etrog, pochodzące z bogatych zbiorów rozebranej w maju 1939 r. synagogi gdańskiej, przechowywane jest obecnie w The Jewish Museum w Nowym Jorku. Prawdopodobnie wykonano je w warsztacie gdańskiego mistrza Abrahama Schrödera, czynnego w latach 1754-1783.

Najstarsze znane w Polsce naczynie na etrog znajduje się w małym, powstałym po 1945 r. muzeum w Chrzanowie, niegdyś silnym ośrodku żydowskim. Niezwykle piękne to naczynie ma kształt owocu granatu, o podzielonej na cząstki skórce, który dojrzał już i pękł, ukazując wnętrze pełen pestek. Uchwyt zaś ma formę skręconej gałązki, z trzema okalającymi owoc listkami. Naczynie otwiera się w połowie, w górnej części znajduje się kilka małych otworków, dopuszczających powietrze do wnętrza, ale dla widza zakrywa je pomysłowo umieszczony, tak że można go odchylać, listek. Zachowane znaki miejskie wskazują, że naczynie zostało wykonane w Naumbuorgu i datowane jest na wiek XVII.

Wydaje się, że kształt owocu naczynia na etrog był wtedy powszechny, ponieważ posiadamy podobne naczynie wykonane w Polsce, a pochodzące z XVIII i XIX w. Przechowywane w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku; naczynie wykonane jest ze srebra, wewnątrz złocone, w kształcie podłużnego owocu z nienaturalistycznie oddanymi listkami. Naczynie posiada pełną sygnaturę, pochodzi z warsztatu gdańskiego złotnika F. E. Sielbera i stanowi rzadki przykład produkcji tego środowiska w II połowie XVIII w. Poza Gdańskiem wyrabiano także naczynia na etrog we Frankfurcie i Wrocławiu, ale o nieco innych formach.

W kolekcji znanego sprzed wojny warszawskiego zbieracza judaików, a znajdującej się obecnie w Nowym Jorku, przechowywane jest naczynie na etrog srebrne, z 1710 r. Ma ono kształt owocu cytrusowego, a umieszczone jest na wysokiej nóżce, (nodusie) i okrągłej podstawie (stopie). Jest to dzieło stosunkowo mniej znanego wrocławskiego mistrza Mateusza Jacmana, które oznaczył swą pracę złotniczą cechą i literami MI.

W Krakowie, dawnej stolicy Polski, gdzie od czasów średniowiecza istniało bardzo liczne środowisko żydowskie, z własnym miastem na Kazimierzu, sławnym ośrodku naukowym w XVI w., zachowały się w Muzeum Historycznym m. Krakowa w Oddziale Judaistycznym zaledwie 3 naczynia na etrog. Dwa srebrne, identyczne naczynia mają kształt owalnych owoców ze słabo zaznaczonymi cząstkami, otwierane w połowie. Na wierzchu górnej połowy (przykrywki) umieszczone zostały małe gałązki z różyczkami; mały boczny uchwyt jest także w kształcie gałązki. Naczynia przypominają w swej formie srebrne cukiernice wykonywane powszechnie w XIX w. Pochodzą z wytwórni „Stark”, czynnej w Poznaniu z końcem XIX w. Trzecie naczynie wykonane zostało z drewna, jako sześcioboczna skrzyneczka. Ścianki boczne ozdobione są dość prymitywnymi rytami o motywach architektonicznych przedstawiających: Cijon (syjon), Kewer Amona (grób Amona), Kotel maarawi (ściana płaczu), Kewr Bachel (grób Racheli), Kewr Abszalim (grób Absaloma), Migdasz (świątynia), Mearawi ma (pieczara Machpela), Kewer (grób). Płaskie wieczko zdobi plastycznie wykonana otwarta księga z tekstem błogosławieństwa, w otoczeniu z liści. Na krawędzi wieczka znajduje się napis „I weźmiesz sobie owoc z drzewa, piękne gałęzie palm i wierzb i będziesz się cieszył przed obliczem Pana, waszego Boga siedem dni”.

W najbogatszym muzeum judaistycznym w Europie, w Statni Zidovske Muzeum w Pradze znajduje się typ naczyń na etrog przypominający niskie czarki o mało wykształconych formach plastycznych, być może używanych przez grupę postępowych Żydów sefardyjskich, brak natomiast naczyń o formach owocu. Srebrne naczynia na etrog znajdujące się w polskich muzeach są dziełami doskonałymi i można je zaliczyć do najlepszych grup eksponatów znajdujących się w żydowskich muzeach w Nowym Jorku, Jerozolimie i Tel Awiwie.

Dr Izabella Rejduch-Samkowa

(Artykuł opublikowany w: Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce,               nr 3-4/131-132, Warszawa 1984, s. 217-223)